
Piosenka
Nasza podróż niestety dobiegła końca. Tak jak Iwona napisała w komentarzu,
dobiegła końca tylko fizycznie, bo tak naprawde wciąż żyjemy Turcją i wspomnieniami.
Ciężko jest nam się teraz przyzwyczaić do szarości za oknem i do szarości Polaków.
Myśle, że teraz jesteśmy już innymi ludzmi. Potrafimy cieszyć się nawet z maleńkich rzeczy. Pamiętam jak któregoś razu w Chorwacji znaleźliśmy na czyjejś działce wiadro z deszczówką. Taki prysznic w upalny dzień był dla nas czymś nie do opisania! Czuliśmy się jak nowo narodzeni i mieliśmy dobre humory do końca dnia
Często też nie mieliśmy czasu na jedzenie, albo nam sie po prostu nie chciało tak byliśmy zaabsorwowani tym co działo sie podczas dnia. I kiedy wieczorem robiliśmy sobie kanapki „łódki” (rozrywany ręka chleb) z papryką i serem nasze podnieienia aż zdawały sie krzyczeć z przyjemności

Poprzez taką podróż nauczyliśmy się radzić sobie samemu w świecie. Wykorzystywaliśmy nawzajem swoje umijetności próbując się po prostu uzupełniać w tym co robimy. Przykładowo Tomek wbijał śledzie, Daria gotowała obiad 
Kiedy teraz o tym pisze sam uśmiech ciśnie mi sie na twarz.
Nie da się opisać radości kiedy stoisz w upalny dzień z podniesionym kciukiem do góry i nagle zatrzymuje się kierowca z uśmiechem wołajac „Wsiadajcie!”.

Tylko dzięki takiemu podróżowaniu można poznać ludzi mieszkających w konkretnych krajach. Nie wyobrażam sobie teraz pojechać na zorganizowaną wycieczke, kiedy jeździ się autokarem z miejsca do miejsca, pstryka pare zdjeć i wraca do domu. Wiele razy mieliśmy okazje poznać historie życia ludzi, których spotkaliśmy, poznać ich zwyczaje, ich zycie rodzinne. Wiele razy doznaliśmy ich gościnności. I niech mi ktoś powie, że „polska gościnność” to nie stereotyp!
Ludzie na Bałkanach kojarza nam się z kolorami, z radością, z prostotą…Za każdym razem czuliśmy się bezpiecznie pod względem pomocy. Wiedzieliśmy, że nawet jak coś się bedzie działo, czy będziemy potrzebowali czyjejś pomocy, możemy prosić o to nawet przechodnia na ulicy. Na tyle osób ile poznaliśmy tylko dwie miały złe zamiary. To jak kropla w morzu…

Zastanawialiśmy się czasem jakie były wady tego wyjazdu. Nie przesadzajmy, ale żadne. Wydaliśmy tyle pieniedzy ile niektórzy wydają na 2 tygodnie leżenia na leżaku przed hotelem. Bardzo podszlifowaliśmy swoje języki. Nauczyliśmy się o Bałkanach i Turcji więcej niż z jakiejkolwiek książki (po prostu w praktyce). I możnaby tak wymieniać i wymieniać
Tomek, któregoś razu stwierdził, że właśnie odkrył nowy środek transportu – autostop 
Innym razem pewien człowiek życząc nam powodzenia, powiedział, że teraz wszytskie samochody są dla nas i że możemy pojechać gdzie tylko bedzięmy mieli ochote.
Kiedy wracaliśmy już do domu, myśleliśmy o tym, że będziemy mieli czym pochwalić się naszym wnukom

Uwierzcie nam, to było cudowne, jak nie najpiękniejsze przeżycie w naszym życiu. Zachęcamy teraz niech każdy tego spróbuje
I tak na zakończenie pare „statystyk” z naszego wyjazdu:
- przejechaliśmy przez 12 krajów (Cezchy, Austria, Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania, Grecja, Turcja, Bułgaria, Rumunia, Ukraina)
- kapaliśmy się w 5 różnych morzach
- poznaliśmy niezliczoną liczbe świetnych ludzi
- najciężej stopa łapało się w Grecji i w Austrii ( ludzie tutaj patrzyli na nas czasami jak na jakichś wieśniaków czy brudasów, mimo, że brudni nie byliśmy)
- najłatwiej ze stopem było w Turcji tutaj często nie czekaliśmy dłużej niż 5 minut. Czasem właściwie wcale nie łapaliśmy, a ludzie i tak sie zatrzymywali ;P
- nasza podróż trwała dokłądnie półtora miesiąca
Za jakiś czas byc może dodamy jeszcze narysowaną droge naszej podróży na pamie i filmik 
Dziękujemy wszytskim tym, którzy nas wspierali i czytali.
Autostop uzależnia i chcemy go więcej!
A za rok?… Indie?