Cotopaxi

Miasto Riobamba wybraliśmy na chybił trafił na czas gojenia się kolan. Miasto okazało się zupełnie przyjemne i przez te kilka dni poczuliśmy się już jak u siebie. Domowej roboty lody u tego samego staruszka na rogu ulicy, targ, gdzie kupowaliśmy owoce na wieczorne sałatki, nocne szaleństwa jedzeniowe, spacery, mnóstwo spacerów. I robiliśmy naprawdę niewiele, poza czytaniem mnóstwa niesamowitych książek, próbowania nowych smaków i po prostu cieszeniem się życiem.

Jabłka w słodkim syropie
1389741445441

1389741447125

1389741448862

Fasola na zdjęciu to chochos, którą używa się do bardzo popularnego tutaj dania ulicznego ceviche, swoją drogą uwielbianego przez nas. Dodaje się do tego cebulę, pomidory, pieczone ziarna kukurydzy, smażone platanos, zalewa się sosem pomidorowym z odrobiną limonki… często w wersji nie vege dodaje się surowe krewetki czy smażone mięso. Ach!
1389741452196

1389741450443

1389741461609

Po paru dniach, kiedy schodzenie po schodach przestało, aż tak bardzo boleć i nogi wreszcie zaczęły się zginać zdecydowaliśmy się ruszyć dalej. Pojechaliśmy autobusem do miejsca, w którym skończyliśmy naszą rowerową podróż po raz ostatni, miasteczko Lasso i dalej pojechaliśmy już rowerami. Jak cudownie było znów być w siodełku! Czuć ciężar bagażu na rowerze, świeże powietrze i wolność…
Po tych kilku dniach postoju ruszyliśmy od razu pełną parą! 🙂 Przekroczyliśmy granicę Parku Narodowego Cotopaxi i tak blisko od zgiełku miast i dróg znaleźliśmy się w jednym z najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy w życiu. Bardzo często w podróży widoki zapierają nam dech w piersi, ale Cotopaxi po prostu oglupiło nas swoją magią, poczuciem surowej natury tak blisko, na wyciągnięcie ręki. W obliczu wulkanu czuliśmy się po prostu mali, zdolni tylko przyglądać się i wzdychać.
Spędziliśmy noc w namiocie na ogromnej otwartej przestrzeni, tuż pod wulkanem. Kiedy się rozbijaliśmy wszystko dookoła pokrywała gęsta, biała mgła. Baliśmy się, że nie będzie nam dane zobaczyć Cotopaxi.

Parę kilometrów po wjeździe do parku
1389741459922

Gotujemy kolacje a w tle mgła
1389741458296

Kiedy tylko skończyliśmy gotować zaczęło grzmieć. Burza była tuż nad nami. Schowaliśmy się w namiocie, a na zewnątrz grad wściekle walił w tropik. Temperatura spadła do 8 stopni, byliśmy przecież na 3900 m n.p.m. Ale po pewnym czasie wszystko zupełnie ucichło. Otwierając namiot nie spodziewaliśmy się takiego widoku…

Wulkan Cotopaxi!
1389741456830

Mało spaliśmy tej nocy. Temperatura była naprawdę niska, ale złączyliśmy śpiwory i było nam ciepło. Przez całą noc dookoła namiotu chodziły różne zwierzęta. Rozpoznaliśmy prychające konie, które żyją tutaj dziko, lisa, który potykając się o linki sikał co chwilę obok namiotu… ale nie rozpoznaliśmy glębokiego, mrocznego mruczenia. Wcześniej wieczorem przeczytaliśmy, że w parku żyją także pumy. Leżeliśmy sztywni w namiocie, poszturchując się co chwila… Ty słyszałaś to? No… co to możebyć? Ciii, nie ruszaj się… Ale wkońcu przeżyliśmy szczęśliwie, bo czekał nas kolejny piękny dzień.

Cięęężko było rano wyjść z cieplego śpiwora ale gorąca kawa dała radę 🙂
1389741455234

Jedziemy na oddaloną o 2km lagunę
1389741453677

1389741463247

Kiedy słońce wreszcie rozgrzało nasze zmarznięte ciała, zza chmur wyłonił się też wulkan. Nie wiem jak dlugo staliśmy po prostu i przyglądaliśmy się oniemiali…

1389741464836

1389741468462

1389741470109

1389741466491

1389741473345

1389741471824

A „zwieńczeniem” tych dwóch przepięknych dni, było 20km bruku… byliśmy tak źli, że nie zrobiliśmy nawet jednego zdjęcia 🙂 Wlekiliśmy się w nieskończoność, często prowadząc rower. A kiedy byliśmy już u kresu sił psychicznych spotkaliśmy po raz pierwszy innych sakwiarzy na rowerach, zmierzających w stronę, z której przyjechaliśmy. Nie mieliśmy dla nich dobrych wieści… 🙂

One response

  1. Asia

    Cudownie ,ile ja bym dała żeby to zobaczyc 🙂

    15 stycznia 2014 o 7:26

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s