Nowy rok

Północne wybrzeże Tajlandii, nazwijmy je wybrzeżem pod Bangkokiem odbiegło troszkę od tego, czego oczekiwaliśmy. Być może podróżując nie powinno się mieć żadnych oczekiwań czy wyobrażeń, lecz kiedy tak jeździliśmy po Kambodży dniami myśleliśmy o tym jak bardzo chcemy być nad morzem, byczyć się na cichej, białej plaży, spać pod namiotem i przede wszystkim zatrzymać się gdzieś na dłużej. No i niestety nam się nie udało. A może niezbyt dobrze szukaliśmy? To co znaleźliśmy to resorty o wygórowanych cenach, sklepy z pamiątkami i masa turystów. Nie udało nam się znaleźć żadnego noclegu przy plaży, bo samym tylko noclegiem bardzo przekroczylibyśmy nasz dzienny budżet. Ze względu na to, że zdecydowaliśmy się ominąć Bangkok zmuszeni byliśmy przez parę dni, które akurat wypadły na okres świąt, poruszać się po szerokich, wielopasmowych drogach. Przede wszystkim piekielnie nudnych drogach. Czas umilaliśmy sobie śpiewając na całe gardło, a hałas był tak duży, że i tak nikt tego nie zauważał. W takich dniach ważne są te małe rzeczy, te drobne chwile, szczegóły, które powodują jednak, że uśmiech nie znika z twarzy, że warto jechać dalej kolejny kilometr. Po drodze spotkaliśmy masę innych rowerzystów, czy to z Tajlandii czy innych części świata. I te krótkie rozmowy przy drodze czy chociaż pozdrowienie przy mijaniu zawsze przyjemnie ogrzewają serce. 🙂
Przez te parę dni mało robiliśmy zdjęć, nie chciało nam się wyciągać z sakwy aparatu, chyba że aby zrobić zdjęcie 7 eleven (taka tajska „żabka”), czy zatłoczonej drogi. Te zdjęcia poniżej, to te radosne chwile, te szczegóły, o których pisałam wcześniej.

DSC02696

To zdjęcie zrobiliśmy przy samej drodze, zanim wbiliśmy się w autostrady:
DSC02699

DSC02701

DSC02705

Na ten las mangrowy trafiliśmy przypadkiem po drodze do Ban Phe:
DSC02708

DSC02711

DSC02717

DSC02718

DCIM100GOPROGOPR0287.

DCIM100GOPROGOPR0476.

Daria i Tomek śpiewają kolędy 😉
DCIM100GOPROG0010314.

Nawet nie wiecie jakie to było dla nas szczęście, kiedy wreszcie mogliśmy zjechać na boczną drogę, jechać rower obok roweru, w ciszy, po wioskach, gdzie przy drodze rosną palmy i ananasy, znów przyglądać się toczącemu się życiu z bliska. I z takiej właśnie drogi trafiliśmy do Parku Narodowego Khao Sam Roi Yot, a tam trafiliśmy na plażę i akurat tego dnia, tej nocy wypadał nowy rok. 🙂 Spędziliśmy go na plaży, w namiocie. A towarzystwa dotrzymywały nam gwiazdy i parę błąkających się psów. Cudownie!

DCIM100GOPROGOPR0487.

DSC02728

DSC02744

DSC02746

DSC02748

Jak narazie wybrzeże wschodnie podoba nam się bardziej, bo pomimo miejscowości pełnych resortów można znaleźć miejsca jakie lubimy. 🙂
Życzymy Wam kochani dobrego roku i dziękujemy, że wciąż z nami jesteście i chcecie czytać to co mamy do napisania.
Pozdrawiamy.

Reklamy

One response

  1. My dla odmiany znaleźliśmy dużo fajnych miejsc pod namiot na północno-wschodnim wybrzeżu, a na południu niespecjalnie… 🙂

    1 stycznia 2015 o 15:17

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s