Tajlandia

No i jesteśmy w Azji! Już tyle razy zaskakiwało nas to uczucie kiedy wychodząc z lotniska skręcały nam się brzuchy i wiedzieliśmy, że Polska i zima jest gdzieś tam daleko, a przed nami słońce i duuużo pysznego jedzenia… 🙂

Jeszcze tylko składanie rowerów, które szczęśliwie doleciały z nami cale i już mogliśmy ruszyć w drogę. W naszą pierwszą dużą podroż rowerową pojechaliśmy do Ameryki Południowej, w Andy gdzie często było zimno i codziennie wspinaliśmy się w górę jak szaleni. Jak bardzo różni się jazda tutaj, w Tajlandii, gdzie słońce grzeje tak bardzo, że często powstrzymujemy się od postojów kiedy nie ma cienia, bo zaraz cali oblewamy się potem. Najwyższy punkt na jaki wjechaliśmy do tej pory to ok 60m n.p.m, gdzie w Kolumbii było to ponad 4000m. Ludzie na drogach (i nie tylko oczywiście) są zupełnie niesamowici, uśmiechają się do nas tak szeroko, że aż nogi szybciej pedałują, nikt nie trąbi, nikt nie mija nas o centymetr, nikt się głupio nie patrzy. Jesteśmy jednak troszkę zawiedzeni drogami, które na razie nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale i tak przyjemnie jest znów siedzieć w siodełku, czuć wiatr na twarzy, a jeszcze przyjemniej wejść potem pod zimny prysznic, a wieczorem iść na targ! 🙂

„Czyż jest coś bardziej poetyckiego w wielkim mieście niż targowisko?”  Zły, Leopold Tyrmand

DSC02327

 

DCIM100GOPROGOPR0114.

 

Automat do wody, butelka kosztuje 10 groszy.

DSC02320

Kiedy parę lat temu byliśmy w Tajlandii po raz pierwszy nie wyjechaliśmy z niej do końca zachwyceni. Być może dlatego, że na każdym kroku stykaliśmy się ze skupiskami krzyczących turystów. Teraz mogliśmy zobaczyć choć kawałeczek kraju zupełnie innymi oczami, z siodełka, dostrzegliśmy, że to naprawdę niesamowite miejsce, że ludzie są wiecznie uśmiechnięci i pomocni.

Być może drogi nam się nie podobają, ale miasteczka są naprawdę urocze i przez tych pierwszych kilka dni skupiliśmy się głównie, na odkrywaniu nowych smaków. 🙂

DSC02332

DSC02337

Wegetariańska knajpka

DSC02296

I wegetariańskie mega jedzenie! 🙂

DSC02295

Wegetariańskie spring rollsy

DSC02325

DSC02311

DSC02316

DSC02324

Grilowane kałamarnice
DSC02326

Oprócz mrożonej zielonej herbaty ze skondensowanym mlekiem to jak na razie hit wyjazdu, czyli lekko słony klejący ryż, ze świeżym mango i sosem kokosowym…
DSC02334

DSC02353

Uwielbiamy targi nocne, kiedy całe miasto ożywa, a na ulicach pojawiają się stragany… Jeszcze więcej jedzenia! 🙂
DSC02350

DSC02351

A dziś na noc zatrzymaliśmy się w mieście granicznym Aranyaprathet. Jeszcze po tajskiej stronie
Kambodża już jutro. A więc pozdrawiamy i do napisania!

One response

  1. Asia

    Az mi ślinka cieknie 😀 same pyszności … całuje mocno

    26 listopada 2014 o 15:48

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s